Pewne sposptrzeżenie dotyczące uzależnienia od muzyki.
Kto by pomyślał.
Każdy wie, że muzyka, ma wielki wpływ na człowieka, jego życie, percepcja, postrzeganie, decyzje.
Właśnie słucham pierwszego utworu od prawie trzech dni ciszy.
W tym momencie komórki tworzące moje ciało, rozkładają się w tempie 30cm2 na każde 20sekund utworu, a dusza, jak dym unosi się bezszelestnie i błogo pod sufitem, co chwilę opadając, to znów wznosząc się. Widzę nierealne barwy i kształty niemożliwe do zrealizowania, działające przeciwko prawom fizyki. Co ja jestem? Gdzie ja jestem?
Lepszy oderwanie niż po butelce słodkiego wina.
Ale to tylko stan fizyczny.
Stan emocjonalny jest nie do opisania. Chwile muszę zebrać myśli.
Tak to jest tak, że automatycznie teraz mam ochotę by Ona lub On Lub Ktokolwiek znalazł się obok i czuł to samo, to czego nie da się wyrazić napisać pokazać. Niszczące od zewątrz od wewnątrz od góry, dołu, zewsząd!
Jakby być w małym pomieszczeniu w którym sciany coraz bardziej się zacieśniają zbliżają ku sobie, gdzie w zawrotnym tempie przestrzeń maleje i w pewnym momencie zgniatają cię, ale on są miękkie, przenikasz przez nie, stajesz się niematerialnym bytem, wpadając w próżnię, panującego spokoju i błogości, nieważkości i lekkości.
Już czwarty raz ten sam utówr. On mnie niszczy. Dziękuję, dziś już nic nie posłucham. Nie ma sensu.
Jutro pragnę odczuć to samo.
PS. Są jeszcze inne sprawy dotyczące muzyki i jej NIEsłuchania. ale o tym kiedy indziej.
Ps2.Już wiem gdzie poraz pierwszy słyszałem ten utwór. Sala samobójców, w scenie “pod wodą” jedyna scena którą pamiętam z tego filmu. Doskonałość montażowo, postrpodukcyjna. Majstersztyk.
Aż wytnę z filmu i ją wrzucę.
Ps.3 Sądzę, że zaraz wytrzeźwieje z tego kosmicznego stanu sprzed parunastu minut, a następnie będzie potężny kac.
Miałam tak raz. Najpierw zimny dreszcz, potem zaczynasz unosić się coraz wyżej, płycej oddychasz, każdy dźwięk boli w niesamowicie przyjemny sposób. Lecisz w górę i jesteś wszystkim i niczym jednocześnie, nie chcesz żeby ten stan się skończył. Nie przeżyłam nigdy niczego bardziej przyjemnego.